17 lutego 2019

Wymiana kółek w przerzutce tylnej na nowe z ... AliExpress.



Dziś chciałam się z Wami podzielić moim nowym odkryciem i zakupem. Większość części w moim rowerze została już wymieniona, a jednym z nietkniętych dotąd elementów były kółka przerzutki tylnej. Jeśli weźmiemy pod uwagę sam napęd, wymieniałam już parę razy wolnobieg i łańcuch, oprócz tego jeden raz korbę i wkład suportu. Nie tykałam przerzutki tylnej, gdyż cały czas działa niezmiennie dobrze. Zauważyłam jedynie, że coraz mocniej starte są ząbki obu kółeczek w przerzutce tylnej. Nie zaobserwowałam, aby ich mocne zużycie wpływało negatywnie na funkcjonowanie napędu czy zmianę przełożeń. Powoli przygotowywałam się jednak na to, że w końcu trzeba będzie je wymienić. Zaczęłam się rozglądać za nowymi kółeczkami i zaskoczyły mnie ich ceny. W moim rowerze od nowości zainstalowana jest przerzutka Shimano Acera M360 z dużymi, 13-sto zębowymi kółkami na tulejach ślizgowych. Cena za taki komplet kółek wahała się w przedziale 25-30 zł, więc uznałam, że to drogo w porównaniu do ceny całej przerzutki. Stwierdziłam, że w takiej sytuacji lepiej kupić nową przerzutkę niż dwa małe kółeczka warte co najmniej połowę jej ceny. Z uwagi na cenę i fakt, że kółeczka choć mocno zużyte, nadal dobrze działały, odpuściłam sobie ich wymianę.

15 lutego 2018

Rowerowe wakacje - z Monachium przez Alpy, nad Adriatyk aż do Wenecji i Werony.



Połowa lutego, a ja dopiero relacjonuję swój rowerowy wyjazd z zeszłego roku. Ma to jednak swoją zaletę, ponieważ miło powspominać letni urlop, podczas gdy za oknem chłodne, zimowe dni.

Na zeszłoroczny rowerowy urlop wybrałam się spontanicznie z jednym z czytelników mojego bloga. Wspólnie rozważaliśmy różne opcje na wyjazd, a ostatecznie wybór padł na trasę rowerową Alpe-Adria (Ciclovia Alpe Adria Radweg). Szlak ten stanowi połączenie Alp z Morzem Adriatyckim, zlokalizowany jest na terenie Austrii i Włoch, rozpoczyna się w Salzburgu, dalej prowadzi doliną rzeki Salzach i doliną Gastein, następnie przez Karyntię dociera do granicy austriacko-włoskiej. Po stronie włoskiej szlak biegnie przez Alpy Karnickie i Julijskie, Nizinę Wenecką, a kończy się nad samym Adriatykiem, w położonej na lagunie miejscowości Grado. Podróżując tą trasą mamy zagwarantowane piękne widoki i urozmaicony krajobraz, na który składają się szczyty największych europejskich gór, malownicze doliny z błękitnymi rzekami i jeziorami oraz bezkresny Adriatyk. Szlak Alpe-Adria uznano w 2015 roku podczas targów w Amsterdamie za europejską trasę rowerową roku, a w 2016 r został zwycięzcą nagrody Green Road Award podczas targów Cosmo Bike Show w Weronie. Postanowiliśmy osobiście przekonać się o jego walorach.

Długość szlaku wynosi ok. 410 km, ale my chcieliśmy sobie przedłużyć trasę, toteż postanowiliśmy zacząć wyprawę już w Niemczech, gdzie za punkt startowy obraliśmy Monachium, a za metę Wenecję lub jeśli czas, siły i chęci pozwolą to Weronę.


3 maja 2017

Jak wymienić wolnobieg w rowerze?


Wolnobieg to już dziś coraz rzadziej spotykane rozwiązanie, stosuje się go jeszcze w rowerach z niższej półki cenowej, ale nieuchronnie wypierany jest przez kasetę. Mimo, iż wolnobieg jest "gatunkiem" na wymarciu, postanowiłam poświęcić mu nieco uwagi, bo być może są jeszcze osoby zainteresowane jego serwisem.
Mój rower fabrycznie także był wyposażony w wolnobieg. BYŁ, ponieważ po kilku sezonach postanowiłam jednak założyć kasetę. Nim to nastąpiło kilka razy miałam okazję wymieniać wolnobieg w swoim rowerze, więc postanowiłam podzielić się doświadczeniem.

Wolnobieg


28 lutego 2017

Czechy, Austria i Słowacja na rowerze.


Tradycyjnie mam takie opóźnienia w pisaniu bloga, że wakacyjny urlop relacjonuję dopiero pod koniec roku lub na początku przyszłego ;) Za przygotowanie tego wpisu zabrałam się gdzieś w październiku 2016, tak niesystematycznie w miarę możliwości czasowych uzupełniałam kolejne informacje. Nie spodziewałam się jednak, że przygotowanie rzetelnego wpisu zajmie mi aż tak wiele czasu.  Zdarzały mi się dłuższe przestoje, a w miarę upływu dni i tygodni coraz trudniej przypomnieć sobie dokładnie co, gdzie i kiedy się wydarzyło. Jednak udało mi się jakoś odtworzyć przebieg całej zeszłorocznej wyprawy rowerowej.

Na spędzenie urlopu letniego w 2016 roku nie miałam totalnie żadnej koncepcji... Był dopiero początek roku, więc do wakacji mnóstwo czasu, toteż nie przejmowałam się brakiem planów. Choć nasza Polska taka piękna, to jednak po głowie chodził mi jakiś zagraniczny trip. Wiedziałam jedno - jeśli zdecyduję się na wypad poza kraj, to na pewno nie w pojedynkę. O ile nie boję się samotnie podróżować po ojczyźnie, tak samotne rowerowanie za granicą napawało mnie strachem z różnych powodów.
A zatem jeśli nie solo to z kim? Wstępnie myślałam np. o dołączeniu do jakiejś wyprawy z ogłoszenia na portalu turystycznym. Miałam jednak jeszcze mnóstwo czasu, więc zbytnio nie przywiązywałam wagi do ustalania szczegółów.
Pewnego razu otrzymałam krótką wiadomość od nieznajomego: "może jakiś wspólny wypad?". Wprawdzie podobnych wiadomości dostaję więcej, to jednak jakiś wewnętrzny głos skłonił mnie do rozwinięcia dalszej korespondencji z nieznajomym Rafałem. Zaczęliśmy pisać z większą częstotliwością i ostatecznie padła propozycja wyjazdu rowerem przez Czechy, Austrię, Słowację oraz Węgry. Ambitnie, ale...dokładniejsze przygotowania do wyjazdu i określony czas urlopu zweryfikowały plany. Z Węgier musieliśmy zrezygnować. Pozostaliśmy więc przy trzech pierwszych państwach z ukierunkowaniem na przejazd przez główne miasta: Brno, Wiedeń i Bratysławę.

 

8 listopada 2016

Ręczniki sportowe z mikrofibry z Biedronki. Hit czy kit?



Data zakupu: luty 2015, sklep Biedronka
Cena: 24,99 zł za komplet
Materiał: 92% poliester, 8% poliamid
Rozmiary: 70x140 cm i 50x90 cm


Podczas mojej pierwszej rowerowej wyprawy dużym utrapieniem okazał się ręcznik - ten tradycyjny i gruby. Po pierwsze zajmował w sakwie straaasznie dużo miejsca i swoje też ważył, po drugie dłuuugo wysychał - zwłaszcza przy niesprzyjającej pogodzie, a po trzecie właśnie z powodu powolnego wysychania najzwyczajniej w świecie mówiąc - śmierdział.

1 kwietnia 2016

Moje "zagraniczne" podróże po Polsce.


Wenecja, Paryż, Rzym, Bagdad, Szwecja, Szkocja, Kosowo... Rowerem?!! W jednym roku? W jednym sezonie? Ba!- nawet w kilka dni! O taaaak! Wszystkie te miejsca odwiedziłam na rowerze i co więcej uczyniłam to nie wyjeżdżając z Polski! Tak, dobrze usłyszeliście! To możliwe, bowiem wspomniane miejsca znajdują się w naszym kraju i to w całkiem niedalekiej odległości od siebie. 


WENECJA

 

Wenecja- wieś w województwie kujawsko- pomorskim, w powiecie żnińskim, w gminie Żnin. Często określana mianem "Perły Pałuk".




Wenecję łączy z prawdziwą włoską Wenecją nie tylko ta sama nazwa ale i obecność wody, bowiem wieś ta leży w bliskim sąsiedztwie licznych jezior. Oczywiście to nie to samo, co słynne włoskie miasto na wodzie, ale jest woda? Jest ;).

20 lutego 2016

Wymiana korby i suportu na kwadrat- czyli o tym co bardziej męskie w kobiecym wydaniu.


W moim rowerze postanowiłam po raz pierwszy wymienić cały napęd, a dokładnie mechanizm korbowy, wkład suportu, wolnobieg oraz łańcuch. Pomyślałam, że przy okazji może to stanowić temat na bloga. W tym wpisie chciałam poświęcić uwagę tylko suportowi i mechanizmowi korbowemu.

Na wstępie zaznaczę, że nie istniała taka konieczność, by wymieniać napęd. Zębatki były w dobrym stanie, nie przypominały ostrych zębów rekina, nic nie trzaskało podczas jazdy, zmiana biegów odbywała się płynnie. Rower od nowości po dwóch sezonach miał przejechane niecałe 6 tysięcy km (wcześniej już raz wymieniałam łańcuch i wolnobieg). Spokojnie wykręciłabym na starym napędzie jeszcze niejeden sezon. Jednak mój rower należy do tych przeciętnych i tańszych, dlatego zastosowane w nim komponenty są również stosunkowo niedrogie, więc postanowiłam tak bardziej profilaktycznie niż z konieczności wymienić wspomniane wyżej elementy. Jeżdżę głównie samotnie, chciałam więc mieć spokojne sumienie i pewność, że mam nowe części i raczej nie spotkają mnie żadne niespodzianki gdzieś na trasie. Poza tym dręczyła mnie ciekawość jak to wszystko jest zamontowane i czy uda mi się dokonać wymiany bez wizyty w rowerowym serwisie.
Oprócz tego istniał też trzeci powód: naczytałam się na wszelkiego rodzaju forach przeróżnych opinii i porad, które głosiły, że tani rower nadaje się tylko do rekreacyjnej jazdy, że szybko się zużywają wszelkie części, wszystko się rozpadnie i w ogóle... Przyznam, że pod wpływem tych rad zaczęłam odczuwać strach. Im więcej kilometrów miałam przejechane, tym częściej zastanawiałam się czy może akurat na dzisiejszej jeździe rower mi się nie rozleci... Pomyślałam, że skoro mam zwyczajny rower i kolejne tysiące kilometrów na liczniku, to może faktycznie powinnam już wymienić napęd skoro właściwie większość tak twierdzi. Dodatkowo spotkałam się też z teoriami, które sugerują jednoczesną wymianę mechanizmu korbowego i kasety/wolnobiegu (m.in. ze względu na lepszą ich współpracę i przedłużenie żywotności). Osobiście uważam to trochę za chwyt marketingowy. W moim starym "góralu" po ok. 4-5 latach rekreacyjnej jazdy wymieniłam z konieczności tylko sam wolnobieg i nie zauważyłam by miało to jakikolwiek negatywny wpływ na jakość pracy całego napędu. W obecnym rowerze trekkingowym po pierwszym sezonie wymieniłam wyciągnięty łańcuch oraz wolnobieg (który trochę zaniedbałam jazdą w kiepskich warunkach terenowych i za namową znajomych myciem strumieniem wody z węża...odradzam). Początkowo wydawało mi się, że sama wymiana łańcucha pomoże, ale po tym zabiegu przerzutki działały niezbyt płynnie, a z wolnobiegu dobiegał metaliczny dźwięk z jednoczesnym zanikiem odgłosu "grzechotki". Z tego względu założyłam też nowy wolnobieg, nie demontowałam jednak mechanizmu korbowego. Nie zauważyłam żadnych skutków ubocznych ani niepoprawnej pracy napędu.
Nie jestem rowerowym specjalistą lecz zwykłym użytkownikiem i na podstawie własnych doświadczeń oraz obserwacji uważam za lekki mit sugestie dotyczące konieczności jednoczesnej wymiany mechanizmu korbowego wraz z wolnobiegiem/ kasetą. Odrębne zagadnienie stanowi teoria związana z użytkowaniem łańcucha- głównie mam na myśli tą, która propaguje częstą wymianę łańcucha co X kilometrów, co ma nam wydłużyć żywotność całego napędu. Ten pogląd jest akurat bliski moim odczuciom i jestem mu przychylna.
Odpuszczę sobie już dalsze rozważania w tej kwestii i przejdę do meritum sprawy, czyli do zagadnienia z tematu.