20 lutego 2016

Wymiana korby i suportu na kwadrat- czyli o tym co bardziej męskie w kobiecym wydaniu.


W moim rowerze postanowiłam po raz pierwszy wymienić cały napęd, a dokładnie mechanizm korbowy, wkład suportu, wolnobieg oraz łańcuch. Pomyślałam, że przy okazji może to stanowić temat na bloga. W tym wpisie chciałam poświęcić uwagę tylko suportowi i mechanizmowi korbowemu.

Na wstępie zaznaczę, że nie istniała taka konieczność, by wymieniać napęd. Zębatki były w dobrym stanie, nie przypominały ostrych zębów rekina, nic nie trzaskało podczas jazdy, zmiana biegów odbywała się płynnie. Rower od nowości po dwóch sezonach miał przejechane niecałe 6 tysięcy km (wcześniej już raz wymieniałam łańcuch i wolnobieg). Spokojnie wykręciłabym na starym napędzie jeszcze niejeden sezon. Jednak mój rower należy do tych przeciętnych i tańszych, dlatego zastosowane w nim komponenty są również stosunkowo niedrogie, więc postanowiłam tak bardziej profilaktycznie niż z konieczności wymienić wspomniane wyżej elementy. Jeżdżę głównie samotnie, chciałam więc mieć spokojne sumienie i pewność, że mam nowe części i raczej nie spotkają mnie żadne niespodzianki gdzieś na trasie. Poza tym dręczyła mnie ciekawość jak to wszystko jest zamontowane i czy uda mi się dokonać wymiany bez wizyty w rowerowym serwisie.
Oprócz tego istniał też trzeci powód: naczytałam się na wszelkiego rodzaju forach przeróżnych opinii i porad, które głosiły, że tani rower nadaje się tylko do rekreacyjnej jazdy, że szybko się zużywają wszelkie części, wszystko się rozpadnie i w ogóle... Przyznam, że pod wpływem tych rad zaczęłam odczuwać strach. Im więcej kilometrów miałam przejechane, tym częściej zastanawiałam się czy może akurat na dzisiejszej jeździe rower mi się nie rozleci... Pomyślałam, że skoro mam zwyczajny rower i kolejne tysiące kilometrów na liczniku, to może faktycznie powinnam już wymienić napęd skoro właściwie większość tak twierdzi. Dodatkowo spotkałam się też z teoriami, które sugerują jednoczesną wymianę mechanizmu korbowego i kasety/wolnobiegu (m.in. ze względu na lepszą ich współpracę i przedłużenie żywotności). Osobiście uważam to trochę za chwyt marketingowy. W moim starym "góralu" po ok. 4-5 latach rekreacyjnej jazdy wymieniłam z konieczności tylko sam wolnobieg i nie zauważyłam by miało to jakikolwiek negatywny wpływ na jakość pracy całego napędu. W obecnym rowerze trekkingowym po pierwszym sezonie wymieniłam wyciągnięty łańcuch oraz wolnobieg (który trochę zaniedbałam jazdą w kiepskich warunkach terenowych i za namową znajomych myciem strumieniem wody z węża...odradzam). Początkowo wydawało mi się, że sama wymiana łańcucha pomoże, ale po tym zabiegu przerzutki działały niezbyt płynnie, a z wolnobiegu dobiegał metaliczny dźwięk z jednoczesnym zanikiem odgłosu "grzechotki". Z tego względu założyłam też nowy wolnobieg, nie demontowałam jednak mechanizmu korbowego. Nie zauważyłam żadnych skutków ubocznych ani niepoprawnej pracy napędu.
Nie jestem rowerowym specjalistą lecz zwykłym użytkownikiem i na podstawie własnych doświadczeń oraz obserwacji uważam za lekki mit sugestie dotyczące konieczności jednoczesnej wymiany mechanizmu korbowego wraz z wolnobiegiem/ kasetą. Odrębne zagadnienie stanowi teoria związana z użytkowaniem łańcucha- głównie mam na myśli tą, która propaguje częstą wymianę łańcucha co X kilometrów, co ma nam wydłużyć żywotność całego napędu. Ten pogląd jest akurat bliski moim odczuciom i jestem mu przychylna.
Odpuszczę sobie już dalsze rozważania w tej kwestii i przejdę do meritum sprawy, czyli do zagadnienia z tematu.



 

DEMONTAŻ KORBY ORAZ SUPORTU


Do demontażu korby i suportu montowanego na tzw. kwadrat będzie nam potrzebny przede wszystkim ściągacz do korb i klucz do suportu oraz klucz imbusowy 8 mm.


Oprócz tego przyda się także klucz płaski lub imbusowy do ściągacza korby (ja użyłam klucza oczkowego).


1. Demontaż rozpoczynamy od odkręcenia kluczem imbusowym (8 mm) śruby mocującej ramię korby (z obu stron). Odkręcamy w stronę przeciwną do ruchu wskazówek zegara.

Odkręcanie śruby mocującej ramię korby.

Po zdjęciu śrub wyraźnie widać koniec osi suportu w kształcie kwadratu (stąd właśnie pochodzi określenie "mocowanie na tzw. kwadrat").

Wykręcona śruba mocująca ramię korby.



2. Następny krok to wykręcenie korby przy użyciu ściągacza.
Zanim jednak użyjemy ściągacza należy go tak ustawić, aby wewnętrzna śruba była na równi z jego gwintem (jeżeli w rowerze mamy suport w standardzie ISIS lub Octalink, do ściągacza może okazać potrzebna się nakładka o średnicy większej niż śruba w ściągaczu).

Poprawne ustawienie ściągacza.

Niewłaściwe ustawienie ściągacza (śruba wystaje poza gwint).

Po odpowiednim ustawieniu ściągacza wkręcamy go ręcznie (jego nagwintowaną nasadę) w gwint ramienia korby- robimy to do oporu, ale z wyczuciem i bez siłowania się.
Następnie wkręcamy ręcznie śrubę aż do napotkania oporu, po czym dokręcamy ją kluczem aż do zsunięcia się korby z osi suportu (kluczem odpowiednim do danego ściągacza, np. imbusowym lub płaskim, ja akurat takimi nie dysponowałam, więc skorzystałam z oczkowego klucza taty ;) Co prawda zadanie było nieco utrudnione i mało wygodne, ale zamierzony efekt osiągnięty). Tą samą czynność powtarzamy z drugiej strony korby.



3. Po zdjęciu obu ramion korby pozostaje nam demontaż wkładu suportu z ramy roweru. W tym celu potrzebujemy klucza do suportu, którego umieszczamy na pokrętle kątowym lub rączce od klucza nasadowego.
Demontaż wkładu lepiej zacząć od lewej strony roweru, czyli strony przeciwnej do napędu. Wkładamy w miskę suportu przeznaczony do tego celu klucz wielowpustowy i odkręcamy ją w lewo czyli przeciwnie do ruchu wskazówek zegara.
Tą samą czynność powtarzamy po stronie gdzie znajduje się napęd, z tym że odkręcamy miskę suportu zgodnie z ruchem wskazówek zegara czyli w prawo (jeśli oczywiście mamy w ramie gwint angielski, co jest obecnie najczęściej spotykanym rozwiązaniem). Do wykręcenia suportu potrzeba zazwyczaj dużo siły, dlatego musiałam skorzystać z pomocy męskiej ręki ;)

Demontaż wkładu suportu.


 MONTAŻ KORBY ORAZ SUPORTU


Montaż odbywa się poprzez identyczne wykonanie powyższych czynności w odwrotnej kolejności.

1. Przed zamontowaniem nowego suportu należy najpierw oczyścić mufę suportową z wszelkich zanieczyszczeń, a następnie nasmarować jej gwinty.

Mufa suportowa po wykręceniu wkładu suportu.


2. Przystępujemy do założenia wkładu. Zazwyczaj istnieją na nim oznaczenia strony lewej i prawej. Zaczynamy po lewej stronie roweru od delikatnego wkręcenia w mufę luźnej lewej miski suportu na 2-3 zwoje, tak tylko aby ją delikatnie "przyłapać". Kręcimy w prawą stronę.
Następnie z prawej strony roweru wsuwamy wkład suportu w mufę, tak by trafić w uprzednio założoną miskę po przeciwległej stronie. Wkręcamy suport w lewo najpierw ręcznie aby załapać gwint, a potem dokręcamy kluczem do suportu aż do oporu z użyciem dość dużej siły, jednak tak by nie zerwać gwintu.
Do oporu dokręcamy też drugą miskę po przeciwnej stronie roweru, także wykonujemy to z wyczuciem.

3. Po zamontowaniu wkładu zakładamy korby. Niektórzy zalecają nałożyć smar na wystające końce osi suportu na kwadrat. Spotkałam się z opinią, aby tego nie robić w przypadku aluminiowych ramion korby, a ponieważ takowe posiadam, toteż niczym nie smarowałam.
Zakładamy na oś najpierw jedną, a potem drugą korbę i przykręcamy je śrubami mocującymi przy pomocy klucza imbusowego 8 mm. Zadbajmy o dość mocne ich przykręcenie (ale z wyczuciem), tak by nie było żadnych luzów, które mogą doprowadzić do uszkodzeń. Warto po jakimś czasie skontrolować czy nie powstały luzy i je usunąć przez dokręcenie śrub.

Po wykonaniu kilku powyższych kroków mamy rower gotowy do jazdy :)

Jeszcze na koniec dodam wskazówkę na temat doboru nowego wkładu suportu.
Skąd wiadomo jaki suport kupić?
Ja prawie wszystkie części wymieniłam na oryginalne, nie miałam problemów z ich identyfikacją, ponieważ były podane przez producenta w specyfikacji mojego roweru, więc spisałam parametry i zamówiłam te same części. Problem powstał jedynie w kwestii wkładu suportu, gdyż posiadałam za mało danych. W przypadku kiedy nie dysponujemy takimi danymi, możemy je samodzielnie uzyskać. 
Po pierwsze potrzebna jest nam znajomość długości osi wkładu.
Rozwiązań w takim przypadku jest kilka. Producenci markowej korby najczęściej podają (np. na stronie w internecie) jaka długość osi potrzebna jest do danej korby, a także umieszczają inne potrzebne dane. Skorzystałam z tej opcji i w porozumieniu ze sprzedawcą sklepu dobrałam właściwy suport.

Innym sposobem identyfikacji suportu w naszym rowerze jest jego wykręcenie i odczytanie danych. Zazwyczaj producenci umieszczają potrzebne informacje na wkładzie.

Rozmiary suportu możemy również uzyskać poprzez jego samodzielnie zmierzenie suwmiarką.
1) długość osi ustalimy mierząc wkład suportu od końca do końca (długość mojej osi wynosi 122,5 mm);
2) drugi parametr to średnica miski suportu, którą możemy ustalić mierząc miskę po zewnętrznej stronie gwintu (w przypadku gwintów angielskich BSA uzyskamy wynik ok. 34-35 mm, w gwintach włoskich ITA będzie to ok. 36 mm);
3) trzeci potrzebny parametr to szerokość mufy suportowej w rowerze. W tym celu najlepiej zmierzyć tuleję w ramie roweru (mufę), w której to montowany jest suport. Mierzymy mufę suwmiarką od końca do końca. Alternatywnie w celu uzyskania tego wymiaru, można zmierzyć wkład suportu od wewnętrznej części kołnierza prawej miski aż do końca gwintu lewej miski (w moim rowerze ten wymiar wynosi 68 mm).

Znajomość powyższych trzech parametrów pozwoli nam na dobranie odpowiedniego suportu.

Trzy parametry potrzebne przy doborze wkładu suportu.


Jak powyżej widać, kobiecie, w dodatku blondynce udało się praktycznie samodzielnie wymienić korbę i suport;). Właściwie nie jest to aż tak skomplikowane jak mogłoby się wydawać. Dlatego zachęcam do poznawania swoich rowerów i samodzielnego ich serwisowania, dzięki czemu nic nie będzie dla nas tajemnicą i usterką nie do naprawienia.



17 komentarzy:

  1. Minęło parę miesięcy od wpisu, ale przydał się! Ja, facet, dziękuję Ci pięknie za czytelny, konkretny opis. Wszystko zrozumiałem - bardzo wartościowy wpis! DZIĘKI!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie minie jeszcze sporo następnych miesięcy nim pojawi się kolejny wpis;)-jakoś od wiosny do jesieni nie mogę znaleźć czasu na pisanie.
      Bardzo mnie to cieszy, że wpis się przydał:) Starałam się wszystko w miarę dokładnie opisać i w jak najbardziej przystępny sposób- jeśli mi się udało, to fajnie:)

      Usuń
  2. Super opis. Do tej pory wydawało mi się, że mogę zrobić przy rowerze wszystko ale nie wymienić suportu. Dzięki Tobie zmieniłem zdanie. Świetny dokładny opis, krok po kroku. Dziękuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dziękuję za komentarz :) Wydawało mi się, że nie ma sensu opisywać takich rzeczy, bo pełno tego w sieci oraz że wszystko zostało już powiedziane w tym temacie. Tymczasem okazuje się, że jednak wpis jest przydatny :) Ja również przez baaardzo długi czas sądziłam, że wszystko jestem w stanie opanować w moim rowerze, ale nie poradzę sobie z suportem,myślałam, że konieczna będzie wizyta w serwisie, ale zaczęłam zbierać informacje z różnych źródeł i jednak okazało się, że jestem w stanie poradzić sobie nawet z tym "groźnym" suportem;). Nie taki diabeł straszny jak go malują ;-)

      Usuń
  3. Opis wspaniały. Jest może jakiś sposób aby rozluźnić suport który się strasznie zastał? Przeczyściłem, przepsikałem i jak nie chciał ruszyć tak nadal nie chce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem rowerowym specjalistą,a wiedzę, którą posiadam zdobywam głównie poprzez doświadczenie przy majsterkowaniu przy swoim rowerze, część informacji uzyskuję także z poradników internetowych. Nigdy nie miałam do czynienia z zastanym suportem, ale podejrzewam, że jeśli posiadasz suport klasyczny stosowany w starszych i tańszych rowerach, to jest on oparty na łożysku, które można swobodnie rozkręcić i wymienić każdy element. W tym przypadku można zatem spróbować wymiany na nowe elementy. Jeśli natomiast posiadasz suport kompaktowy (taki jak ten na zdjęciu w powyższym wpisie), czyli oparty o łożyska maszynowe, to właściwie jest on nierozbieralny, po prostu kupuje się cały nowy wkład. Są też jeszcze inne rodzaje suportów i w zależności od nich też inne sposoby postępowania. Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że skoro masz tak zastany suport, to czyszczenie i smarowanie na niewiele się zda. Powszechnie wiadomo, że rowery zużywają się od intensywnego eksploatowania ale myślę, że jeszcze bardziej od długotrwałego stania. Najbardziej negatywnie postój wpływa m.in. na wszelkie łożyska- w tym na te w suporcie. Długi bezruch powoduje, że smar się "zastaje", twardnieje i przestaje pełnić swoje zadanie lub po prostu spływa i otwiera drogę do korozji. Może właśnie łożyska w Twoim suporcie są już tak mocno skorodowane lub smar stwardniał i nic tu nie pomoże prócz wymiany na nowy suport- ale to tylko takie moje luźne spekulacje i sugestie.

      Usuń
    2. suport mam kompaktowy. Kupiłem już nowy ale nie mam problemu z tym że suport nie kręci się tylko że nie mogę go odkręcić od ramy. Wd-40 ani inne specyfiki penetrująco odrdzewiające nie działają

      Usuń
    3. A to w takim wypadku nie zrozumieliśmy się;). Jedyne co mi przyszło na myśl to właśnie WD-40, ale już próbowałeś i nic z tego...nie mam innego pomysłu. Miałam też problem z odkręceniem suportu,są one mocno wkręcane, więc musiałam poprosić tatę, by użył swojej siły;).W Twoim przypadku dochodzi jeszcze to,że suport się zastał, więc coś czuję,że to grubsza sprawa. Niestety choć bym chciała coś pomóc, to jednak nie bardzo wiem co...ale trzymam kciuki za znalezienie jakiegoś złotego środka:)ps. czasem ciężko coś odkręcić,w moim przypadku nawet żadna męska ręka nie potrafiła odkręcić kluczem wolnobiegu na moim rowerze, więc znalazła się pewna "złota rączka",która wymyśliła aby na klucz nałożyć jakąś przedłużkę-dłuższą rurkę, dzięki czemu zwiększyła się długość klucza, a im dłuższa dźwignia, tym jakby zwiększa się siła z jaką działa się na dany element, po prostu łatwiej coś odkręcić. I rzeczywiście w moim przypadku się powiodło. No ale coś co sprawdza się u jednej osoby, niekoniecznie jest złotym środkiem dla innej. Cóż, pozostaje mi życzyć jedynie powodzenia albo poszukania rad u większego znawcy tematu:)

      Usuń
    4. Z wolnobiegiem w takim przypadku to:
      - klucz w wolnobieg i blokujemy lekko śrubą, żeby nie wyleciał
      - klucz w imadło i kręcimy kołem w lewo (puszcza po krótkim siłowaniu)

      Usuń
  4. Tak, w tym przypadku pozostaje tylko dobry (może nawet specjalistyczny) klucz + przedłużka a w ostateczności dobre imadło solidnie zamocowane na stole warsztatowym, w które zaciska się miskę i kręci ramą. Pozdrawiam Radosław

    OdpowiedzUsuń
  5. Prosty i konkretny tutorial dla początkujących serwisantów rowerowych w zaciszu domowym. Kawał dobrej roboty. Pouczający wpis.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cholera jasna, weszłaś mi na ambicję. Jestem facetem niezbyt rozgarniętym technicznie, ale twoja porada jest świetnie napisana i pokazana. Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło:)
      Nie każdy musi być rozgarnięty technicznie i nie jest to żadna ujma czy coś w tym stylu. Po protu ktoś jest dobry w jednej dziedzinie, a słabszy w innej i to normalne. Ja np. więcej zrobię przy rowerze niż w kuchni przy gotowaniu;)

      Usuń
    2. Czy da się odmontować prawą korbę od tarcz zębatych? Od wewnętrznej strony widać zębaty element jakby cienka nakrętka lub pierścień osadczy.

      Usuń
  7. Czy da się odmontować prawą korbę od tarcz zębatych? Od wewnętrznej strony widać zębaty element jakby cienka nakrętka lub pierścień osadczy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie próbowałam rozdzielić prawej korby od tarcz zębatych, ale wydaje mi się, że nie jest to możliwe. To przeciętna korba, z niższej półki cenowej, więc domniemam, że ramię korby jest zintegrowane z tarczami. Rozmontować te elementy da się zapewne tylko w droższych korbach, wyższej jakości.

      Usuń