3 maja 2017

Jak wymienić wolnobieg w rowerze?


Wolnobieg to już dziś coraz rzadziej spotykane rozwiązanie, stosuje się go jeszcze w rowerach z niższej półki cenowej, ale nieuchronnie wypierany jest przez kasetę. Mimo, iż wolnobieg jest "gatunkiem" na wymarciu, postanowiłam poświęcić mu nieco uwagi, bo być może są jeszcze osoby zainteresowane jego serwisem.
Mój rower fabrycznie także był wyposażony w wolnobieg. BYŁ, ponieważ po kilku sezonach postanowiłam jednak założyć kasetę. Nim to nastąpiło kilka razy miałam okazję wymieniać wolnobieg w swoim rowerze, więc postanowiłam podzielić się doświadczeniem.

Wolnobieg


28 lutego 2017

Czechy, Austria i Słowacja na rowerze.


Tradycyjnie mam takie opóźnienia w pisaniu bloga, że wakacyjny urlop relacjonuję dopiero pod koniec roku lub na początku przyszłego ;) Za przygotowanie tego wpisu zabrałam się gdzieś w październiku 2016, tak niesystematycznie w miarę możliwości czasowych uzupełniałam kolejne informacje. Nie spodziewałam się jednak, że przygotowanie rzetelnego wpisu zajmie mi aż tak wiele czasu.  Zdarzały mi się dłuższe przestoje, a w miarę upływu dni i tygodni coraz trudniej przypomnieć sobie dokładnie co, gdzie i kiedy się wydarzyło. Jednak udało mi się jakoś odtworzyć przebieg całej zeszłorocznej wyprawy rowerowej.

Na spędzenie urlopu letniego w 2016 roku nie miałam totalnie żadnej koncepcji... Był dopiero początek roku, więc do wakacji mnóstwo czasu, toteż nie przejmowałam się brakiem planów. Choć nasza Polska taka piękna, to jednak po głowie chodził mi jakiś zagraniczny trip. Wiedziałam jedno - jeśli zdecyduję się na wypad poza kraj, to na pewno nie w pojedynkę. O ile nie boję się samotnie podróżować po ojczyźnie, tak samotne rowerowanie za granicą napawało mnie strachem z różnych powodów.
A zatem jeśli nie solo to z kim? Wstępnie myślałam np. o dołączeniu do jakiejś wyprawy z ogłoszenia na portalu turystycznym. Miałam jednak jeszcze mnóstwo czasu, więc zbytnio nie przywiązywałam wagi do ustalania szczegółów.
Pewnego razu otrzymałam krótką wiadomość od nieznajomego: "może jakiś wspólny wypad?". Wprawdzie podobnych wiadomości dostaję więcej, to jednak jakiś wewnętrzny głos skłonił mnie do rozwinięcia dalszej korespondencji z nieznajomym Rafałem. Zaczęliśmy pisać z większą częstotliwością i ostatecznie padła propozycja wyjazdu rowerem przez Czechy, Austrię, Słowację oraz Węgry. Ambitnie, ale...dokładniejsze przygotowania do wyjazdu i określony czas urlopu zweryfikowały plany. Z Węgier musieliśmy zrezygnować. Pozostaliśmy więc przy trzech pierwszych państwach z ukierunkowaniem na przejazd przez główne miasta: Brno, Wiedeń i Bratysławę.

 

8 listopada 2016

Ręczniki sportowe z mikrofibry z Biedronki. Hit czy kit?



Data zakupu: luty 2015, sklep Biedronka
Cena: 24,99 zł za komplet
Materiał: 92% poliester, 8% poliamid
Rozmiary: 70x140 cm i 50x90 cm


Podczas mojej pierwszej rowerowej wyprawy dużym utrapieniem okazał się ręcznik - ten tradycyjny i gruby. Po pierwsze zajmował w sakwie straaasznie dużo miejsca i swoje też ważył, po drugie dłuuugo wysychał - zwłaszcza przy niesprzyjającej pogodzie, a po trzecie właśnie z powodu powolnego wysychania najzwyczajniej w świecie mówiąc - śmierdział.

1 kwietnia 2016

Moje "zagraniczne" podróże po Polsce.


Wenecja, Paryż, Rzym, Bagdad, Szwecja, Szkocja, Kosowo... Rowerem?!! W jednym roku? W jednym sezonie? Ba!- nawet w kilka dni! O taaaak! Wszystkie te miejsca odwiedziłam na rowerze i co więcej uczyniłam to nie wyjeżdżając z Polski! Tak, dobrze usłyszeliście! To możliwe, bowiem wspomniane miejsca znajdują się w naszym kraju i to w całkiem niedalekiej odległości od siebie. 


WENECJA

 

Wenecja- wieś w województwie kujawsko- pomorskim, w powiecie żnińskim, w gminie Żnin. Często określana mianem "Perły Pałuk".




Wenecję łączy z prawdziwą włoską Wenecją nie tylko ta sama nazwa ale i obecność wody, bowiem wieś ta leży w bliskim sąsiedztwie licznych jezior. Oczywiście to nie to samo, co słynne włoskie miasto na wodzie, ale jest woda? Jest ;).

20 lutego 2016

Wymiana korby i suportu na kwadrat- czyli o tym co bardziej męskie w kobiecym wydaniu.


W moim rowerze postanowiłam po raz pierwszy wymienić cały napęd, a dokładnie mechanizm korbowy, wkład suportu, wolnobieg oraz łańcuch. Pomyślałam, że przy okazji może to stanowić temat na bloga. W tym wpisie chciałam poświęcić uwagę tylko suportowi i mechanizmowi korbowemu.

Na wstępie zaznaczę, że nie istniała taka konieczność, by wymieniać napęd. Zębatki były w dobrym stanie, nie przypominały ostrych zębów rekina, nic nie trzaskało podczas jazdy, zmiana biegów odbywała się płynnie. Rower od nowości po dwóch sezonach miał przejechane niecałe 6 tysięcy km (wcześniej już raz wymieniałam łańcuch i wolnobieg). Spokojnie wykręciłabym na starym napędzie jeszcze niejeden sezon. Jednak mój rower należy do tych przeciętnych i tańszych, dlatego zastosowane w nim komponenty są również stosunkowo niedrogie, więc postanowiłam tak bardziej profilaktycznie niż z konieczności wymienić wspomniane wyżej elementy. Jeżdżę głównie samotnie, chciałam więc mieć spokojne sumienie i pewność, że mam nowe części i raczej nie spotkają mnie żadne niespodzianki gdzieś na trasie. Poza tym dręczyła mnie ciekawość jak to wszystko jest zamontowane i czy uda mi się dokonać wymiany bez wizyty w rowerowym serwisie.
Oprócz tego istniał też trzeci powód: naczytałam się na wszelkiego rodzaju forach przeróżnych opinii i porad, które głosiły, że tani rower nadaje się tylko do rekreacyjnej jazdy, że szybko się zużywają wszelkie części, wszystko się rozpadnie i w ogóle... Przyznam, że pod wpływem tych rad zaczęłam odczuwać strach. Im więcej kilometrów miałam przejechane, tym częściej zastanawiałam się czy może akurat na dzisiejszej jeździe rower mi się nie rozleci... Pomyślałam, że skoro mam zwyczajny rower i kolejne tysiące kilometrów na liczniku, to może faktycznie powinnam już wymienić napęd skoro właściwie większość tak twierdzi. Dodatkowo spotkałam się też z teoriami, które sugerują jednoczesną wymianę mechanizmu korbowego i kasety/wolnobiegu (m.in. ze względu na lepszą ich współpracę i przedłużenie żywotności). Osobiście uważam to trochę za chwyt marketingowy. W moim starym "góralu" po ok. 4-5 latach rekreacyjnej jazdy wymieniłam z konieczności tylko sam wolnobieg i nie zauważyłam by miało to jakikolwiek negatywny wpływ na jakość pracy całego napędu. W obecnym rowerze trekkingowym po pierwszym sezonie wymieniłam wyciągnięty łańcuch oraz wolnobieg (który trochę zaniedbałam jazdą w kiepskich warunkach terenowych i za namową znajomych myciem strumieniem wody z węża...odradzam). Początkowo wydawało mi się, że sama wymiana łańcucha pomoże, ale po tym zabiegu przerzutki działały niezbyt płynnie, a z wolnobiegu dobiegał metaliczny dźwięk z jednoczesnym zanikiem odgłosu "grzechotki". Z tego względu założyłam też nowy wolnobieg, nie demontowałam jednak mechanizmu korbowego. Nie zauważyłam żadnych skutków ubocznych ani niepoprawnej pracy napędu.
Nie jestem rowerowym specjalistą lecz zwykłym użytkownikiem i na podstawie własnych doświadczeń oraz obserwacji uważam za lekki mit sugestie dotyczące konieczności jednoczesnej wymiany mechanizmu korbowego wraz z wolnobiegiem/ kasetą. Odrębne zagadnienie stanowi teoria związana z użytkowaniem łańcucha- głównie mam na myśli tą, która propaguje częstą wymianę łańcucha co X kilometrów, co ma nam wydłużyć żywotność całego napędu. Ten pogląd jest akurat bliski moim odczuciom i jestem mu przychylna.
Odpuszczę sobie już dalsze rozważania w tej kwestii i przejdę do meritum sprawy, czyli do zagadnienia z tematu.

25 stycznia 2016

Samotne 300 km rowerem w jeden dzień?! O dłuższych dystansach w oczach amatorki i z perspektywy zwyczajnego roweru.



Dzień 30 sierpnia 2015 roku zapewne mocno zapisze się w mojej rowerowej historii. W tym bowiem dniu udało mi się przejechać 300 km!

Poniżej chciałam przedstawić relację z moich jednodniowych rekordów: 200 km (w 2014 r) i 300 km w roku 2015.
Rowerem zaczęłam jeździć mniej więcej w czerwcu 2014 roku, tak sporadycznie, przeważnie w weekendy. Do sierpnia siedziałam na rowerze w sumie 12 razy, a długość pokonywanych przeze mnie tras mieściła się w przedziale 50- 60km i raz 100 km. Dwa miesiące później, czyli w sierpniu, zamieściłam na jednym z portali podróżniczych ogłoszenie o chęci dołączenia do jakiejkolwiek wyprawy rowerowej. W wyniku tego ogłoszenia pojechałam z  nieznajomymi chłopakami na Hel (wyprawa zaczynała się w Szczecinie, ja dopiero mogłam dołączyć w Kołobrzegu - tu przeczytasz relację). To pierwszy taki kilkudniowy wypad z pełnym ekwipunkiem w moim wykonaniu, więc towarzyszyły mi spore emocje. Najdłuższy odcinek z jakim przyszło mi się zmierzyć wyniósł 118 km. Przeżyłam też swój pierwszy kryzys właśnie tuż pod koniec tego odcinka, który objawił się tzw. odcięciem energii. Nie miałam siły nawet by zmienić palcem przerzutkę na manetce. Patrząc z perspektywy czasu wiem, że spowodowane było to rwanym tempem, jazdą w grupie (znacznie lepiej jeździ mi się solo), tym, że prawie w ogóle nie piłam (nie miałam ochoty) i przede wszystkim moim gorszym samopoczuciem w tym dniu [spowodowanym kobiecą przypadłością;)]. Taka sytuacja "odcięcia energii" nie miała już nigdy więcej miejsca, nawet kiedy pokonałam trasę 300 km w jednym dniu.

31 grudnia 2015

W zachodnim krańcu Polski, czyli pierwsza samotna podróż.


Grudzień, a ja dopiero relacjonuję mój wakacyjny trip.. No cóż, dłuższe wieczory, więcej czasu na pisanie niż w sezonie ;)

Tegoroczny rowerowy urlop z całą pewnością nie był aż tak spontaniczny i ekscytujący jak ubiegłoroczna wyprawa. Po prostu był inny, przede wszystkim typowo solo (co by nie używać nadto słowa samotny, mającego dla wielu raczej negatywny wydźwięk).

Wstępne plany urlopowe snułam już z prawie rocznym wyprzedzeniem, obrałam sobie cel i sposób jego realizacji. Jednak na kilka tygodni przed wakacjami, zaczęłam na szybko rozważać inne rowerowe opcje, wyszukane wśród ogłoszeń na globtroter.pl (portal, do którego mam sentyment z powodu pierwszej, rowerowej eskapady). Oto moje alternatywy:
A) wyprawa na wyspę Bornholm, zwaną rowerowym rajem dla rowerzystów - propozycja prywatnej osoby, pragnącej poznać ten rejon w grupie ochotników z portalu.
B) Litwa - Łotwa - Estonia - ogłoszenie doświadczonego rowerzysty, poszukującego współtowarzyszy.
C) wyprawa od źródła Nysy Łużyckiej, czyli z Czech wzdłuż granicy polsko- niemieckiej aż do Świnoujścia. Ogłoszenie mające na celu skompletowanie ludzi w wieku 30+ na wspólny wypad, z możliwością dołączenia do "imprezy" na dowolnym etapie.